Archive for Lipiec, 2007

BLUES CORNER 169 – 11 lipca 2007

Największy w Europie festiwal bluesowy pod dachem, czyli Rawa Blues – dopiero za trzy miesiące. Ale szef imprezy – Irek Dudek – już podgrzewa atmosferę. W tym roku po raz pierwszy nowym kanałem.  Zdecydował się wreszcie na otwarcie archiwum nagrań z poprzednich 25 imprez i stopniowo wypuszcza je na płytach. W tej koncepcji skojarzył się zgrabnie z katowickim Metal Mind Productions, który od kilku lat jest wiodącym wydawcą bluesowym w krainie między Bugiem, Odrą i Rawą.

       Dokładnie 20 lat temu, jako etatowy zapowiadacz Rawy Blues miałem (wspólnie z Januszem Kosińskim) okazję uczestniczyć w świetnym występie Tadeusza Nalepy z instrumentalnym towarzyszeniem zespołu Dżem. Ta współpraca zaowocowała rok później albumem „Numero Uno” (Polskie Nagrania). Dopiero jednak teraz możemy cieszyć się kompaktową wersją rejestracji koncertu – „Rawa Blues 1987” (Metal Mind).

nalepa.jpg      Jest to przede wszystkim fantastyczne doświadczenie dla fanów gitary. Ascetycznie wysmakowane „”fills” Tadeusza doskonale współbrzmią z szalejącymi solówkami Jurka Styczyńskiego i Adasia Otręby. Sekcja popyla żwawo i kołysze się akuratnie. Klasyczne numery Nalepy: „Modlitwa” i „Kiedy byłem małym chłopcem” nabrały w tym gronie nowego, „jamowego” (jam session) charakteru. Dodatkową atrakcją tej płyty są zamykające ją dwa bonusy. Nalepa wykonywał z zasady wyłącznie własne kompozycje, ale na okoliczność poświęconego Ryśkowi Riedlowi koncertu w lipcu 1995 roku wykonał z Dżemem dwa ich oryginalne numery: „Abym mógł przed siebie iść” i „Czerwony jak cegła”. Tadeusz odstąpił też wówczas od innej ze swoich zasad: zamiast obowiązkowej melorecytacji – zaśpiewał! Może nawet zaryczał, jak rasowy blues shouter. Niezwykła ekspresja połączona z prawdziwą, żywą muzyką. I żal tylko, że wspólnych nagrań Tadka z Dżemem jest tak niewiele.

       Mniej więcej w tym samym czasie ukazało się wznowienie cd Shakin’ Dudiego „Złota Plyta” (Metal Mind) z „klasykami”: „Oh Ziuta”, „Za dziesięć trzynasta” i „Au szalalala”.

dudi.jpgUatrakcyjnionej szacie graficznej (Mirek Makowski) tu także towarzyszą bonusy koncertowe z archiwum Rawy Blues 2004. Ja też tam byłem i świetnie się bawiłem.

BLUES CORNER 168 – 25 czerwca 2007

W tym roku Stax Records obchodzą jubileusz pięćdziesięciolecia. To obok Motown najbardziej zasłużone dla muzyki soul wydawnictwo płytowe w Ameryce, a co za tym idzie i na świecie. Stax rozpoczął w 1957 roku z  umiarkowanym sukcesem singlem Carli Thomas „Gee Whiz (Look At His Eyes)”. Potem były złote lata sześćdziesiąte ozdobione wielkimi hitami: „Green Onions” (Booker T. & The MGs), „(Sittin’ On) The Dock Of The Bay” (Otis Redding) czy “Soul Man” (Sam & Dave). W następnym dziesięcioleciu było już trochę słabiej, choć trafił się przecież grywany do dziś „Theme From Shaft” Isaaka Hayesa. Wielki klops nastąpił w 1975 roku i uwieńczonym został bankructwem. Katalog Staxu przechodził z rąk do rąk, aż w 2006 nabyła go wytwórnia Concord (reprezentowana w IV Rzeczpospolitej przez Universal). Nabyła ten katalog tak skutecznie, że postanowiła reaktywować label, do którego niezwłocznie zapisali się: nieśmiertelny Isaak oraz trochę młodzieży z Angie Stone na czele.

       Historia budująca, bo świadczy o tym, że Amerykanie szanują historię i potrafią na niej zarobić. Ale oto 18 czerwca b.r. wydarzyło się coś, co w naszym kaczogrodzie wydaje się być bajką – Izba Reprezentantów po kilkunastominutowej debacie jednogłośnie uchwaliła rezolucję nr 154 podnoszącą zasługi Stax Records dla kultury i ruchu praw obywatelskich w Ameryce. Dokument ten został uroczyście odczytany 22 czerwca w Orpheum Theatre w Memphis, po czym odbył się wielogodzinny show z udziałem Booker T. & The MGs, Isaaka Hayesa, Mavis Staples, Angie Stone i innych.

       Nas tam nie było, ale na pocieszenie Stax wydał właśnie dwupłytowy boksik „Stax 50th Anniversary Celebration” z pięćdziesięcioma hitami z lat 1950-1970.

stax-50.jpgZnajdziemy tu i wspomniane wyżej oczywistości a także trochę dotychczas nieosiągalnych numerów, jak ”Your Good Thing (Is About To End)” (Mabel John) czy „Woman To Woman” (Shirley Brown). Kolekcjonerzy będą zachwyceni – pudełeczko ma holograficzną okładeczkę!

Jan Chojnacki

P.S. Ciekawe kiedy marszałek Putra zaproponuje senatowi RP uchwałę w sprawie zasług SP Records dla rodzimej kultu