Umarł Niedźwiedź, niech żyje Niedźwiedź! Całe życie uważałem, że Marek jest fajny, ale trochę mimozowaty. No to teraz przyjdzie mi odszczekać. Chłop mi zaimponował! Dawno już przecież jest po maturze, zdał nieźle kilka życiowych egzaminów, miał parę okazji dobrze zarobić tu i tam, ludzkość namaściła go jubileuszowo, a ten, zamiast odcinać trójkowe kupony dał ognia. Nie chcę się wymądrzać, czy słuszny był to krok, ale zaimponował mi tym, co w bluesie jest najważniejsze – wiernością gatunkowi.

 

       Oczywiście wszystkie miernoty, których pozbyła się Trojka w ostatnich 12 miesiącach, będą anonimowo podrzucać mu czerwone świnie (vide druga strona dzisiejszej Wyborczej). Srał ich pies, że zacytuję klasyka Marka Kondrata. Ja tam wiem swoje i życzę Niedźwiedziowi, by żywił społeczeństwo i siebie złotymi przebojami. A co za tym idzie życzę mu także pomyślnych wiatrów.

      

       Jan Chojnacki