Archive for Wrzesień, 2007

BLUES CORNER 174 – 24 września 2007

Już dziś wieczorem (wtorek, 25 września) nasz ulubiony Instytut Pamiątek opublikuje odcinek pierwszy swoich list. Redakcja Blues Cornera nie pozostanie w tyle. Oto nasza lista na koniec lata:
joe-bonamassa.jpg 

Joe Bonamassa – „Sloe Gin” (J&R Adventures)
Najbardziej dojrzały album zaledwie trzydziestoletniego fenomena elektrycznej gitary. Niegdyś podopieczny legendarnego Toma Dowda teraz skojarzył się z Kelvinem Shirleyem (Black Crowes, Dream Theatre, Iron Miaden, Silverchair). Efekt bardziej rock/bluesowy niż blues/rockowy. Ale mnóstwo dobrej muzyki popartej wysmakowanymi aranżacjami i starannym doborem repertuaru. Świetne, oryginalne wersje kompozycji Chrisa Whitleya (“Ball Peen Hammer”), Johna Mayalla (“Another Kind Of Love”) czy Charlesa Browna (“Black Night”) a ballada “Seagull” (Rodgers/Ralphs) spokojnie nadaje się do włożenia na popołudniową playlistę. Jeżeli nie znacie, to pokochacie Bonamassę!
travis-tritt.jpg 

Travis Tritt – „The Storm” (Category 5 Records)
Co w Blues Cornerze robi artysta klasyfikowany jako country albo w najlepszym wypadku „new traditionalist” (wraca nowe?). Odpowiadam, że robi swoje i to dobrze. Bo dla mnie Travis jest najbliższy southern rocka! „You Never Take Me Dancing”, które otwiera ten album jest wzorcowym nagraniem dla współczesnej muzyki amerykańskiego południa: nowocześnie zaaranżowane a jednocześnie wierne kołyszącej tradycji. Do tego znakomici muzycy w studiu: Vinnie Colaiuta, Mike Finnigan, Charlie Daniels, Kenny Wayne Shepherd… Kocham takie country!
lablues.jpg 

L.A. Blues Alliance – „What A Life” (Babyree Records)
Bardzo przyjemna niespodzianka. Mike Post – znakomity kompozytor muzyki do słynnych amerykańskich seriali i wieloletni producent Andy’ego Williamsa jako animator bluesa! Prosty pomysł: dobrze sprawdzone standardy („T.V. Mama”, „I Walk The Line”, „Money Honey”, „Who’s Been Talkin’”) w wykonaniu śmietanki muzyków Zachodniego Wybrzeża (Keb’ Mo, Sonny Landreth, W.G. Snuffy Walden, Mike Finnigan…). Prosty i świetnie zrealizowany. Niby wszystko wiadomo, a nie ma ani chwili nudy. Już czekam na kolejne okołobluesowe produkcje Mike’a Posta.
duke-robillard.jpg 

Duke Robillard’s Word Full Of Blues (Dixiefrog)
Dwupłytowy album, 23 nagrania. Duke spełnił tym samym marzenie, żeby na jednym albumie zawrzeć cały swój bluesowy świat. Fani swingowej gitarowej tradycji będą zachwyceni, neofitów pewnie znudzi. Ja należę do tych pierwszych i z lubością nurzam się w przepełnionych swingiem dźwiękach. Słyszę, że Duke miał ogromną przyjemność pracy w studiu. W takich momentach zazdroszczę prawdziwemu artyście. Bozia, niestety, nie daje po równo.
 

Jan Chojnacki  

BLUES CORNER 173 – 18 września 2007

Jak Państwo zapewne już wiedzą, w Trójce dzieje się dużo i dobrze a także niespodziewanie. Wróciło też trochę nowego, a w tym nowym „Mateusze”. Tegorocznym laureatem za tak zwany całokształt został ku mojej wielkiej satysfakcji Wojciech Karolak. Artysta to bardzo całokształtny i ponad podziałami. Wszystko, czego się dotknie staje się szlachetne. Najbardziej zaś lubię, jak dotyka klawiszy Hammonda B3!
W cudnej koincydencji ze swoim laureactwem Karolak zaistniał ostatnio jako hammondzista na dwóch albumach z muzyką, o czym donoszę poniżej.
grube-ryby.jpg 

Śmietana, Karolak, Bzyk, Guzik – „Grube Ryby” (Metal Mind Productions)
Hasło „Grube Ryby”, zestaw uczestniczących w przedsięwzięciu postaci, instrumentarium i repertuar mogłyby sugerować pewne przymrużenie oka. Przymrużanie oka nie jest czynnością wyczerpującą ani zakazaną. Jak ktoś chce może więc sobie przymrużyć, ale spoglądać na tę sztukę trzeba całkiem poważnie.
Skojarzenie odlotowego hip-hopu WU-HAE z mainstreamową muzykalnością Śmietany i Karolaka jest z założenia eklektyczne. Ten eklektyzm jest świadomym środkiem osiągnięcia oryginalnego artystycznego efektu. Rymowanie na loopach przedzielane mistrzowskimi solówkami gitary i Hammonda okazuje się być całkiem spójna jednością manifestu z harmonią. Bzyk i Guzik z jednej strony, a Jarosław z Wojciechem z drugiej zachowują w pełni swoją wiarygodność. Tak jak to bywa między prawdziwymi artystami.
Płytę otwiera numer zatytułowany właśnie „Artyści”. Ale tym razem to wykonawcy mrużą do nas oko. A my się z nimi świetnie bawimy.
polish-standards.jpg 

Śmietana, Karolak, Czerwiński – „Polish Standards” (JSR Records)
Ten sam zestaw muzyków, ale tym razem to już sama esencja swingowego mainstreamu. Krystalicznie śpiewna gitara Śmietany, delikatna aura karolakowego Hammonda i tajmowy puls bębnów Czerwińskiego w wielkich hitach rodzimego popu z połowy ubiegłego stulecia. Petersburski, Wars, Korcz, Zieliński, Pawluśkiewicz, Nalepa – bez słów, bez udziwnień, czysta muzyka. Każdy z tych numerów powinien dawno już być światowym standardem. Każdy z tych muzyków powinien dawno już być światową supergwiazdą w swojej kategorii. W okolicznościach IV RP cieszmy się więc, że to właśnie Karolak dostał trójkowego „Mateusza”.
 

Jan Chojnacki

BLUES CORNER 172 – 15 września 2007

Majors ze swoimi priority releases żyją głównie końcem roku. Czwarty kwartał to prawdziwe żniwa fonografii ale też arena starć najbardziej komercyjnych artystów. Tymczasem w sferze moich faworytów muzycznych liczą się wakacje. Te letnie i te zimowe. Tego lata także sypnęło ciekawostkami z okołobluesowego podwóreczka. W poprzednim BC rozpocząłem cykl letnich remanentów. Oto ciąg dalszy:

frank-frost-and-sam-carr.jpg

Frank Frost & Sam Carr – „The Last Of The Jelly Roll Kings” (Blue Label/SPV/Mystic)
Archaiczna tradycja elektrycznego bluesa spod znaku Sonny’ego Boya Williamsona w najlepszym wydaniu. Frank (śpiew, piano i harmonijka) i Sam (perkusja) grali ze sobą 50 lat. Płyta zawiera ostatnie nagrania z tego półwiecza. Coraz mniej takich prawdziwków i takiego naturalnego kołysania. Trzeba to mieć.

sugar-ray.jpg

Sugar Ray and The Bluetones – „My Life, My Friends, My Music” (Severn Records)
Prawdziwa gratka dla fanów Roomful Of Blues. Bo też jeden z najlepszych swigowych wokalistów przełomu wieków Sugar Ray Norcia otoczył się starymi przyjaciółmi z okresu współpracy z ROB. Duke Robillard i stylowa sekcja dęta fantastycznie wzbogacili brzmienie The Bluetones. Muzyka nostalgiczna, bardzo taneczna ale też z wirtuozerskimi momentami. Bez słabych punktów.

lucky-peterson.jpg

Lucky Peterson/Andy Aledort – „Tête À Tête” (JSP)
Skusiło mnie nazwisko Lucky’ego Petersona. Pomyłka. Nudne, jak flaki z podwójnym olejem. Andy Aledort może jest świetnym instruktorem i wydawcą („Guitar Word Magazine”), ale na tym powinien się skupić.
Odradzam.

pat-travers.jpg

Pat Travers – „Stick With What You Know – Live In Europe” (Provogue)
Tytuł w zasadzie mówi już wszystko. Mnóstwo bezkompromisowego gitarowego piłowania w bardziej rock-bluesowym niż blues-rockowym klimacie. Nawet hendriksowskie „Red House” brzmi jak hard rockowy standard.
This is what you know!

jorma-kaukonen.jpg

Jorma Kaukonen – „Stars In My Crown” (Red House Records)
Piękna płyta! Kojąca, relaksowa i zadziwiająco bogata w piękne dźwięki. Przebogate, głównie akustyczne instrumentarium świetnie wykorzystane przez producenta Byrona House’a. Folk, blues, americana, nawet szczypta reggae („By The Rivers Of Babylon”- sic!). I ten niby bardzo skromny, ależ jak naturalny wokal Jormy. Jedna z najprzyjemniejszych niespodzianek tego lata.
CDN…
Jan Chojnacki

BLUES CORNER 171 – 20 sierpnia 2007

Zgodnie z wielowiekową tradycją na koniec lata remanent ostatnich kilku miesięcy:
sam-lay-blues-band.jpg 

The Sam Lay Blues Band – „Feelin’ Good” (Blue Label/SPV/Mystic)
Koncertowa płyta Sama Laya legendarnego perkusisty blues bandu Paula Butterfielda. Nagrana w klubowych warunkach w Nashville w 1994 roku. Bardzo stylowe chicagowskie granie, delikatnie kołysząca sekcja i świetny harmonijkarz – Billy C. Farlow. Przez pomyłkę dorzucono do tego rockandrollową wiązankę i na koniec wokalny popis pochwalonego wyżej Farlowa. I tę część można sobie śmiało odpuścić.
  freeway-jam.jpg

Freeway Jam – „To Beck And Back – A Tribute” (Mascot)
Jeff Beck wielkim gitarzystą jest. Nic więc dziwnego,  że doczekał się hołdu złożonego mu przez przyjazną konkurencję : Steve Morse, John Scofield, Mike Stern, Warren Haynes, Walter Trout… Tę jazzowo-rockową śmietankę wspomaga sekcja z najwyższej półki czyli Stu Hamm na basie i wymiennie wirtuozi bębnów: Simon Philips i Vinnie Colaiuta. Bardzo smakowita zajawka. A rezultat? Zimna perfekcja. „Over Under Sideways Down” (Scofield) czy „Becks Bolero” (Eric Johnson) zrealizowane w konwencji sterylnego jazzu brzmią, jak zamrożone oryginały  odgrzane w mikrofali. Ale fani elektrycznej jazzowej gitary będą zadowoleni.
porter-wagoner.jpg 

Porter Wagoner – Wagonmaster (Anti-)
Kolejny błyskotliwy come back osiemdziesięciolatka. Porter Wagoner ikona muzyki country, odkrywca talentu Dolly Parton i wzór elegancji z Nashville prezentuje 17 współcześnie nagranych pieśni wyprodukowanych przez Marty’ego Stuarta. Muzyka silna swoją naturalnością i teksty przemawiające prawdą estetyki country and western. Kilka fantastycznych honky tonks („Be A Little Quieter”, „Eleven Cent Cotton”)  i przede wszystkim “Albert Erving” poprzedzone wstępem deklamowanym przez autora. Naprawdę atrakcyjna pozycja. Dla kumatych.
seasick-steve.jpg 

Seasick Steve – „Dog House Music” (Bronzerat) 2006
Seasick Steve zawdzięcza swoją popularność Joolsowi Hollandowi. Jego wystep w Tonight Show jest jednym z najczęściej oglądanych gitarowych klipów w YouTube. Oryginał rodem z Ohio mieszka na stałe w Skandynawii i stąd zadziwia świat najbardziej siermiężnym bluesem XXI stulecia. Ma stylowy, warczący wokal i wykorzystuje specjalnie dla niego wykonane instrumenty: The Three Stringed Trance Wonder (zwykła akustyczna gitara przerobiona na trzystrunową),  The One Stringed Diddley Bow  (wynalazek jednostrunowy obsługiwany slidem) oraz The ‘MDM’ (The Mississippi Drum Machine  czyli drewniana skrzynia perkusyjna). Ciekawostka dla amatorów.

crucial-acoustic.jpg crucial-rockin.jpgmore-crucial.jpg

Crucial Acoustic Blues (Alligator)
Crucial Rockin’ Blues (Alligator)
More Crucial Guitar Blues (Alligator)
Trzy składaki zawierające perełki z archiwum najważniejszej chicagowskiej wytwórni płytowej. Kontynuacja serii zapoczątkowanej w 2003 roku. Szanujący się kolekcjoner bluesowych nagrań nie znajdzie tu nic nowego. Ale dla nowicjusza to fundament do poznania różnych współczesnych form tego gatunku. Moją faworytką jest kompilacja akustyczna. Nawet największy sceptyk znajdzie tu furę MUZYKI, tej muzyki, z której urodził się rock and roll.
 Jan Chojnacki