Archive for Listopad, 2007

BLUES CORNER 177 – 13 listopada 2007

„Najbardziej zniewalająca autobiografia rockowa wszechczasów! Jak Eric Clapton zapił nasze małżeństwo na śmierć”. Taki lead pojawił się na pierwszej stronie weekendowego wydania brytyjskiego „The Mail” w połowie sierpnia tego roku. Był to jeden z elementów kampanii promocyjnej dzieła zatytułowanego „Wonderful Today: George Harrison, Eric Clapton, and Me” (Hodder Headline Review)  autorstwa Pattie Boyd. Sześć tygodni później ukazała się wydana w Nowym Jorku, zapowiadana od dłuższego czasu autobiografia Claptona – „Clapton,  The Autobiography” (Broadway Books). Do tego, w tak zwanym międzyczasie, Lory Del Santo udzieliła kilku skandalizujących wywiadów na temat swoich relacji z Claptonem i Harrisonem. Tym samym Sir Eric, nie do końca świadomie, poprawił znacznie finanse obu dam, bo na przykład zaliczka, jaką wydawca wypłacił  Pattie wyniosła 850.000 funtów! Ja osobiście nie dałem zarobić ani jednej ani drugiej a jedynie kupiłem sobie za 20 £ wspomnienia mojego ulubionego gitarzysty.
Nie jest to z pewnością wielka literatura. Ale jednego  nie mogę Claptonowi odmówić – szczerości. Ta szczerość dotyczy wszystkich trzech najważniejszych aspektów życia artysty: muzyki, kobiet i uzależnień. Taki oto przykład: podczas pracy nad albumem „461Ocean Boulevard” pęczniał z dumy nad swoja pomysłowością w składaniu piosenki „Let It Grow”. Dopiero jakiś czas potem spostrzegł, że niemal dosłownie zerżnął „Stairway To Heaven” Led Zeppelin, zespołu, którego zawsze był surowym krytykiem. A o swoich słabościach napisał tak: „Wynalazłem sposób postępowania, którym kierowałem się przez całe lata, dekady nawet. Moją specjalnością były złe wybory, a kiedy już mogło się przydarzyć coś szlachetnego i przyzwoitego, starałem się tego unikać albo uciec w drugą stronę”. Równie szczerze, bez ekshibicjonizmu, charakteryzuje swoje związki z kobietami, które zazwyczaj kończyły się tragicznie z jego winy.
Nie czuję się mocny w recenzjach książkowych. W podsumowaniu tego krótkiego wypracowania chcę jednak samodzielnie oświadczyć, że prawda wyzierająca z kart tej pozycji wydawniczej jest paralelna do, tego co zawsze przekonywało mnie w muzyce Claptona – do szczerości wypowiedzi artystycznej. „Layla”, „Wonderful Tonight”, „Tears In Heaven” to tylko najbardziej znane przykłady tej otwartości i autentyzmu. A przecież EC wymyślił i nagrał parę setek nadzwyczaj przyzwoitych numerów.
Na marginesie tych przemyśleń wypada jeszcze dodać, że wspólnym wysiłkiem Universal Music i Warner Music ukazał się dwupłytowy zbiór nagrań inkryminowanego artysty – „Complete  Clapton”.

ec-complete.jpgKompletność tego wydawnictwa jest oczywiście bardzo niekompletna, ale jako upominek na nadchodzące Święta ucieszy każdą inteligentną i nie pozbawioną wrażliwości osobę.
Jan Chojnacki

BLUES CORNER 176 – 23 października 2007

Było duszno. Momentami nawet smrodliwie. Nie wolno było otwierać okna, bo podobno większość sobie nie życzyła. Dusiłem się tak, jak zapewne część z Was aż do niedzielnego wieczoru, kiedy to udało się uchylić lufcik. Powiew świeżego powietrza spowodował, że zacząłem myśleć o przyszłości. Na razie jeszcze o tej najbliższej, ale zawsze. Idą Święta! A skoro idą, to trzeba pomyśleć o prezentach. Niniejszym otwieram prezentowy poradnik płytowy dla dorosłych. Żeby nie nadwyrężyć portfela – jedna porada na tydzień. 

Płyta-prezent powinna wykraczać poza przeciętność: repertuarową, warsztatową albo edytorską. A najlepiej, kiedy spełnia wszystkie te wymogi. Takim wydawnictwem jest album „Best Of Friends” (Rhino) firmowany przez Joolsa Hollanda. jools-holland-best-of-friends.jpg

Jools (Julian Miles) jest kawalerem OBE (Order Of The British Empire) i jednym z najważniejszych elementów brytyjskiego show businessu. Od 15 lat prowadzi w BBC2 program „Later with Jools Holland”, w którym występują największe gwiazdy światowej sceny muzycznej. Holland jest nie tylko prowadzącym ale także współuczestnikiem tego show jako pianista i band leader. Ukazało się już pół tuzina płyt z rejestracją najciekawszych fragmentów muzycznych spotkań na szczycie. „Best Of Friends” to swego rodzaju „crème de la crème”, wybór 20 duetów z dorobku piętnastolecia: Norah Jones, George Harrison, Sting, Tom Jones, Solomon Burke z Erykiem Claptonem… To także wybór bardzo interesujących coverów: “Georgia On My Mind” (India Arie), “First Time I Ever Saw Your Face” (Stereophonics) czy “I Put A Spell On You” (Mica Paris & David Gilmour). Co więcej to także osobna płyta DVD, na której Jools komentuje swoje spotkania z ponad trzydziestoma artystami ilustrując je fragmentami wspólnych nagrań (m.in.: Bono, Buddy Guy, Mark Knopfler, Robert Plant), a na deser jeszcze trzy teledyski zrealizowane wspólnie z Jamiroquai, Suggsem i Tomem Jonesem. To wszystko w gustownym pudełeczku typu double digipak. W brytyjskim Amazonie kupiłem to sobie za £10,20 i już zamówiłem następny egzemplarz do prezentowego zapasu. 

Wesołych Świąt! 

Jan Chojnacki