Archive for Marzec, 2008

JANUSZ “KOSA” KOSIŃSKI 1944 – 2008

JANUSZ „KOSA” KOSIŃSKI4.IX.1944 – 24.III.2008  

janusz-kosinski.JPG

W Lany Poniedziałek o świcie odszedł Janusz „Kosa” Kosiński. Był człowiekiem radia a radio było jego domem. Udzielał się w różnych mediach, ale Trójka była jego prawdziwym gniazdem. Bo też przy Myśliwieckiej spędził 40 lat. Każdy kąt tutaj był Jego, a mroczne korytarze historycznego budynku potrafił wypełnić swoją niepospolitą aktywnością. Życzliwy, bezinteresowny, pomocny w trudnych sytuacjach. Takich prawie się już nie spotyka.Był oryginałem a jego największym atutem była naturalność. Miał w sobie taką naturalną nieporadność, z której potrafił wykrzesać niesłychany walor. Czasami, kiedy zasiadał przed mikrofonem, wydawało się, że nagle załamie się potok jego wypowiedzi. W rezultacie jednak, okazywało się, że z tej pozornej zawieruchy powstawała czasami perełka, która mogła bawić a jednocześnie skłaniać do refleksji. Tę swoją zaletę potrafił świetnie wykorzystać w legendarnym magazynie „Winien i ma”, za który Polskie Radio przyznało Mu Złoty Mikrofon. Tę zaletę wykorzystał też w naszej wspólnej z Wojtkiem Mannem i Grzesiem Wasowskim radiowo-towarzyskiej przygodzie sprzed prawie ćwierćwiecza. Nazywało się to „Lista Przebojów dla Oldbojów” i polegało na przeplataniu improwizowanych gadanych wygłupów starymi, odkurzanymi przebojami. Kosa był w swoim żywiole. Wielokrotnie powracaliśmy do idei przywrócenia LPDO. I myślę, że ten plan jest ciągle aktualny. Jeszcze kiedyś, po tamtej stronie, damy im Kosa popalić! Jan Chojnacki  

BLUES CORNER 185 – 26 lutego 2008

Chris Rea to szaleniec, kłamca i mistyfikator! Za każdą z tych wad kocham i szanuję Chrisa Rea. Nie zwariowałem. Sprzeczności są pozorne. Szaleniec – po raz kolejny rzucił branży wyzwanie zupełnie niekomercyjnym nowym wydawnictwem. Kłamca – choć poprzednia trasa koncertowa była zdecydowanie pożegnalna, obecna trwa w najlepsze. Mistyfikacja – to wymaga szerszego omówienia. Zacznijmy od nowego albumu zatytułowanego „The Return Of The Fabulous Hofner Bluenotes” (Edel).

rea-cover.jpgW tym przypadku określenie album jest całkowicie uzasadnione: trzy płyty CD i dwie analogowe LP (w sumie 38 premierowych nagrań autorstwa CR) umieszczone w eleganckim „earbooku” zawierającym także osiemdziesięciostronicową bogato ilustrowaną księgę w formacie 285×285 mm. Szaleństwo! Z opisu wynika, że na wspomnianych analogach i jednej z CD znajdują się nagrania działającej w latach pięćdziesiątych gitarowej grupy The Delmonts. Rzeczywiście starcy mojego pokroju odnajdą w tych instrumentalnych realizacjach echa twórczości The Dakotas, The Spotnicks, The Shadows, The Ventures i im podobnych. Kapel tego typu było na przełomie lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych mnóstwo. Zapewne więc przegapiliśmy The Delmonts w tym tłumie. Tym bardziej, że działali dosyć krótko. Już w latach sześćdziesiątych członkowie The Delmonts poddali się rhythmandbluesowej modzie i przekształcili się w The Fabulous Hofner Bluenotes. Znowu nie pamiętamy tego zespołu? No coż, Animalso- i Kingsopodobnych grup były setki. Pewnie coś przeoczyliśmy. Ale Chris pamiętał. Nie dość, że wygrzebał ich nagrania to jeszcze dołożył mnóstwo materiału ikonograficznego z epoki: fotografie członków zespołów, kopie plakatów i recenzji z ówczesnej prasy, wizerunki wysłużonych gitar (zwłaszcza tytułowych hofnerek). Krótko mówiąc, jak mawia Prezydent Części Polaków, wykonał mrówczą kwerendę archiwalną. I tu się zatrzymamy, bo wszystko o czym było powyżej to mistyfikacja. Wszystkie bez wyjątku nutki z dorobku tych zapomnianych zespołów zostały zarejestrowane w ubiegłym roku przez Chrisa i jego dzisiejszych współpracowników. Mr. Rea wykonał sentymentalny powrót do początków swych gitarowych fascynacji i postanowił przywrócić oryginalny klimat tej epoki, w której królowało brzmienie Hofnera (w Krajach Demokracji Ludowej substytutem Hofnerów były czechosłowackie Jolany). Mnie się ta zabawa ogromnie podoba. Z uwagą próbuję odszukać znajome riffy i akordy i mam wielką satysfakcję, kiedy uda mi się je dopasować do znanego z przeszłości oryginału. Pewnie jest nas w Polsce trzech a w Europie trzydziestu. Oceniam optymistycznie. Jan Chojnacki