Archive for Maj, 2008

BLUES CORNER 188 – 22 maja 2008

Już ponad 10 lat temu popularny ilustrowany magazyn niemiecko-muzyczny wydawany w III Rzeczpospolitej nazwał mnie „nestorem polskiej sceny muzycznej”. Teraz więc „matuzalem” byłoby najtrafniejszym epitetem. Ledwie żywa legenda? Przedostatni Mohikanin? Ostatnimi laty mam swoje pięć minut w rocznicę koncertu Stonesów w Sali Kongresowej. Telefon dzwoni cały dzień a kiedy odbieram słyszę głos zachwyconej redaktorki: Panie Janie, jak się cieszę, że jeszcze pana słyszę! Czy pamięta pan, co się wydarzyło 13 kwietnia 1967 roku?Wspominki o The Rolling Stones w Warszawie to wąska specjalizacja. Dzięki niej wszakże czuję się upoważniony do wygłoszenia paru uwag o filmie „Shine A Light” (lokalny dystrybutor oferuje ten obraz polskiemu kretynowi jako „The Rolling Stones”). Uczynię to w punktach, jak uczył mnie prof. Kadziński (ksywka „Fąfel) od polskiego. 1.    Martin Scorsese zrobił film ze wszech miar dydaktyczny.2.    Należy go pod sankcją wywalenia z roboty pokazywać raz w tygodniu wszystkim polskim realizatorom telewizyjnych transmisji koncertów.3.    Pod sankcją zakazu dokonywania nagrań, a zwłaszcza występowania na estradzie ustawowo nakazać obejrzenie co najmniej 10 minut dziennie wszystkim polskim wokalistom rockowym (wokalistkom wystarczy 5 minut, bo kobiety uczą się szybciej). 4.    Wszystkim ludziom mediów, do których zaliczam także nas radiowców, zalecam dobrowolne wizyty w kinach w ramach samodoskonalenia na odcinku „szacunek dla słuchaczy”. 

shine-a-light.jpg

A w sprawie recenzji odsyłam do twórczości redaktorskiej młodzieży, nieskażonej smrodem dydaktyzmu. Jan Chojnacki

BLUES CORNER GITAROWY – 31 KWIETNIA 2008

Radosne pochody pierwszomajowe odchodzą nieubłaganie w zapomnienie. Ale jest takie miejsce na świecie, gdzie mrowie łopoczących na wietrze sztandarów, proporców i szturmówek zastąpił tego dnia las wzniesiony gryfów gitar: elektrycznych i akustycznych. To miejsce Wrocław się nazywa a okoliczność ma na imię Thanks Jimi Festival.Thanks Jimi Festival to największa w Europie impreza poświęcona muzyce Jimiego Hendrixa najsłynniejszego gitarzysty wszechczasów. W 2007 roku na Rynku we Wrocławiu „Hey Joe” zagrało wspólnie 1881 akustycznych i elektrycznych gitar a potędze tych dźwięków przysłuchiwały się tysiące mieszkańców Wrocławia i turystów z kraju i zagranicy.Idea festiwalu zrodziła się w 1997 roku podczas letnich warsztatów bluesowych w Zakrzewie, na których uczestnicy wspólnie z wykładowcą Leszkiem Cichońskim zagrali po raz pierwszy “Hey Joe” na 16 gitar. Pomysł, by spróbować zagrać ten utwór na kilkaset gitar dojrzewał wiele lat. A, że Wrocław jest miastem gitary (stąd pochodzi wielu znanych w Polsce gitarzystów, między innymi:  Jan Borysewicz, Leszek Cichoński,  Mieczysław Jurecki, Janusz Konefał, Jacek Krzaklewski, Krzysztof Mandziara, Aleksander Mrożek, Andrzej Pluszcz, Jerzy Styczyński i in.) wybór miejsca wydawał się oczywisty. No i poleciało:10 maja 2003 r. na wrocławskim rynku zjawiło się 588 osób z gitarami. 8 maja 2004 r. w tym samym miejscu grało już 916 gitarzystów.1 maja 2005 r. tłum szarpidrutów liczył 1201 gitarzystów. 1 maja 2006 r.  1581 „Hey Joe” wykonało 1581 elektryków i akustyków, wśród nich był też prezydent Wrocławia Rafał Dutkiewicz. guiness04.jpgW pierwszy majowy dzień 2007 r. zagrało 1881 gitarzystów i gitarzystek z całej Europy. Ustanowiono gitarowy rekord świata! Co się wydarzy 1 maja 2008 roku? Rekord pewny. Organizatorzy spodziewają się pond dwutysięcznego tłumu wioślarzy. Wpadnijcie na wrocławski rynek 1 maja przed 16.00. Zobaczycie i usłyszycie niezwykłe zjawisko wspólnoty pokoleń, estetyk, mód, ideologii. Wspólnoty zjednoczonej radością przebywania w morzu gitarowych dźwięków. Ani grama komercji. Czysta radocha! Jan Chojnacki